ETHOS 85-86 fragmenty: I. Ziemiński
Ireneusz ZIEMIŃSKI, Sumienie nauki. O roli mistrza w kształceniu uniwersyteckim*
(fragm. art. ze str. 72-74)
 
             Nie ma wątpliwości, że to wielcy mistrzowie są fundamentem uniwersytetu, a nawet warunkiem jego możliwości; bez nich nie byłby on w stanie pełnić swej misji. Mistrzem jednak nie zostaje się na kredyt ani na próbę; można nim zostać tylko pod warunkiem osiągnięcia rzeczywistej wielkości w swojej dziedzinie, tymczasem jedyną wiarygodną miarą, a zarazem weryfikacją mistrzostwa jest uniwersytet. Tak zatem, jak warunkiem uniwersytetu jest mistrz, tak też warunkiem mistrza jest uniwersytet jako wspólnota mistrzów, tworzona przez wielkie i niepowtarzalne indywidualności. Mistrz nie może być mistrzem w pojedynkę; potrzebuje innych mistrzów zarówno po to, by mogła się w pełni ujawnić jego niepowtarzalna wielkość, jak i po to, by jego mistrzostwo mogło być weryfikowane przez innych. Często poza murami uniwersytetu pojawiają się mistrzowie samozwańcy, wielcy jedynie we własnych oczach oraz w oczach swoich wyznawców. W ramach struktury uniwersyteckiej tacy fałszywi mistrzowie raczej się nie pojawiają, a jeżeli nawet się pojawią, to szybko zostają zdemaskowani[5]. Ta kontrolna funkcja uniwersytetu zapobiega nie tylko tworzeniu sekt, lecz także leżącej u ich podstaw pokusie władzy. Być mistrzem przecież to mieć władzę nad młodym, jeszcze nieuformowanym umysłem, łatwo mogącym ulec manipulacji; temu niebezpieczeństwu przeciwdziała właśnie uniwersytecka wspólnota autentycznych mistrzów.
            Kształcenie w modelu mistrz-uczeń musi mieć ramy instytucjonalne, praca mistrza zaś stanowi urząd i wieloraką służbę przekazywania wartości, ujętą w ramy pedagogicznej hierarchii. Zarazem jednak to właśnie mistrz stwarza prawdziwą przestrzeń wolności, dzięki której możliwa jest autentyczna twórczość. Nauczanie skoncentrowane na opanowaniu przez ucznia treści podręczników może się doskonale obyć bez mistrzów; model taki ma jednak istotną ułomność, wyrażoną przez Zbigniewa Herberta w wierszu o znamiennym tytule Pan Cogito szuka rady:
Tyle książek słowników
opasłe encyklopedie
ale nie ma kto poradzić[6]
Mistrz to ten, który w chaosie informacji w s k a z u j e  d r o g ę. Nie oddziałuje jedynie intelektem na intelekt ucznia; oddziałuje całą osobowością na jego osobowość, nie tylko k s z t a ł c ą c  r o z u m, lecz w y c h o w u j ą c  c z ł o w i e k a. Znany jest fakt, że kardynał John Henry Newman porzucił posadę wykładowcy Uniwersytetu Oksfordzkiego, nie mogąc pogodzić się z obowiązującym w nim modelem nauczania. Zdaniem Newmana nie wystarczy kształcić nawet najbardziej wyrafinowanych specjalistów; trzeba ich jeszcze wychowywać, formując ich postawy moralne[7]. W relacjach uniwersyteckich nie dziwi także troska mistrza o pozanaukowe aspekty życia ucznia, w tym również ekonomiczne, co przy obecnym systemie finansowania nauki jest zadaniem niebagatelnym.
            Mimo uwikłania w konkretne realia relacja mistrz-uczeń zdaje się należeć do specyficznego wymiaru czasu. Uniwersytet nie jest giełdą finansową, nie powinien zatem ulegać współczesnemu terrorowi pośpiechu. Jednym z zadań mistrza jest właśnie spowolnienie tempa po to, by uczeń nie przeoczył tego, co najistotniejsze. Warunkiem jest bezinteresowne poświęcanie przez mistrza swego czasu uczniom; mistrz ma zawsze dla nich czas, jakby się nigdy donikąd nie spieszył. Tak wspominają swojego mistrza Romana Ingardena jego uczniowie: "Jego pracowitość - mówi Władysław Stróżewski - na pewno nie rzucała się w oczy, odmiennie niż pracowitość pewnych ludzi, którzy siedzą od rana do wieczora, nie wychodzą z domu i stale pracują. On miał zawsze czas. Zarówno na to, żeby wyjść z aparatem fotograficznym na Planty, na to, żeby towarzysko spotykać się z ludźmi i przede wszystkim miał czas, aby go poświęcić każdemu, kto go o to prosił. Nie znam przypadku, żeby nie umówił się z kimś, kto go prosił o spotkanie w kwestiach naukowych. A przy tym było wszystko jedno - wielki profesor czy student pierwszego roku. On był do dyspozycji"[8]. Muszę przyznać, że tak samo zapamiętałem profesora Jana Czerkawskiego. Nawet będąc prorektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zawsze znajdował czas na konsultacje, po tym zaś, jak wyjechałem z Lublina, odpisywał mi własnoręcznie niemal natychmiast na każdy list, wyczerpująco odpowiadając na pytania i szczegółowo komentując poszczególne teksty, o opinię na temat których prosiłem.


* Tekst referatu wygłoszonego 10 stycznia 2007 roku podczas zorganizowanej przez Katedrę Filozofii Nowożytnej i Współczesnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II sesji "Mistrz - katedra - uniwersytet", w pierwszą rocznicę śmierci profesora Jana Czerkawskiego.
             [5] Być może po roku 1968 jest to nieco trudniejsze (zwłaszcza na uniwersytetach o stosunkowo krótkiej tradycji), nie jest jednak niemożliwe.
             [6] Z.  H e r b e r t, Pan Cogito szuka rady, w: tenże, Wiersze wybrane, wybór i oprac. R. Krynicki, Wydawnictwo a5, Kraków 2005, s.221.
             [7] Por. P.  M r o c z k o w s k i, Przedmowa tłumacza, w: J. H. Newman, Idea uniwersytetu, PWN, Warszawa 1990, s. 9.
             [8] W.  S t r ó ż e w s k i, Blisko Ingardena, w.: Z. Szlachta, Mistrz, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1984, s. 37n.

  1. ISSN 0860-8024
  2. „Ethos” jest czasopismem punktowanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego: 20 pkt.
  3. Kwartalnik „Ethos” indeksowany jest przez następujące bazy: EBSCO, CEEOL, Index Copernicus (ICV 2017: 55,26), Philosopher’s Index, ERIH Plus.
  4. Prefix DOI 10.12887